170km, 1600m przewyższeń
Warto dzień zacząć wcześniej. Jest chłodniej i przyjemniej. Choć sen też ma znaczenie. Wyruszyliśmy po mszy św. i śniadaniu dzięki gościnności o Romana Brud. Początkowo trasa wiodła po górach, potem jechaliśmy wzdłuż jezior Szwajcarskich. Zatrzymaliśmy się na noc u sióstr Dominikanek, dzięki pomocy o. Tomasza Kucharskiego.





