135km, 1150m. przewyższeń
Dziś z samego rana mogliśmy odprawić Mszę św. w kościele parafialnym. Po tradycyjnym bawarskim śniadaniu i wypiciu kawy przynajmniej przez niektórych
, około 8.00 wyruszyliśmy w kierunku Szwajcarii. Mimo że droga nie była to najkrótsza wersja trasy postanowiliśmy przejechać przez Konstancję. W tym celu wsiedliśmy na prom w mieście Meersburg i po 10 minutach byliśmy już we wspomnianym mieście. Po zjedzeniu lodów pod katedrą w Konstancji w bardzo szybkim tempie przemieszczaliśmy się wzdłuż jeziora bodeńskiego a potem wzdłuż Renu. Na koniec czekał nas trudny 8 km podjazd do miejsca noclegu, gdzie przyjął nas kolejny ksiądz dyrektor Domu wypoczynkowego i rekolekcyjnego w urokliwym, choć trudnym do zdobycia, bo górskim miejscu. I choć rozum chciałby opowiedzieć więcej, to słowa nie są w stanie wyrazić jakie przeżywamy radości, wzloty i upadki. Raz widzimy w pełni, a raz niejako jednym okiem, ale każda godzina bliżej celu otwiera nasze oczy (jedno i drugie) na kolejne wyzwania. Dziękuję tym, którzy pomimo ograniczeń walczą! Dziękuję wszystkim, bo wszyscy walczą! Cel coraz bliżej.





