Dzisiaj obchodzimy Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, a zarazem ostatnią niedzielę roku liturgicznego. I tak jak za miesiąc będziemy podsumowywać cały rok 2019: jaki był, co przyniósł a co wziął, to dzisiaj warto zapytać siebie: czy ten mijający rok liturgiczny zbliżył mnie do Jezusa?

Bo po to właśnie jest ten cykl: adwent, Boże Narodzenie, Wielki Post i Wielkanoc, różne mniejsze uroczystości i wydarzenia kościelne, byśmy zbliżali się do Jezusa. To nie jest koło, które co roku wykonuje pełen obrót, ale spirala podnosząca mnie do Boga. Dzisiaj inaczej podchodzimy do wielu rzeczy niż wtedy, gdy byliśmy dziećmi, a nawet do tego, co było rok temu. Czy czuję, że jestem bliżej Jezusa? Że lepiej Go znam? Że doświadczam Go w moim życiu?

Nie sposób zadać sobie pytanie, dlaczego dzisiaj Kościół czyta właśnie taką Ewangelię. Przecież jest tyle fragmentów, gdzie Jezus wprost wskazuje, że jest Królem. A z dzisiejszego fragmentu w żaden sposób to nie wynika. Wręcz przeciwnie. Ludzie, którzy stoją pod krzyżem wyśmiewają Jezusa. Członkowie Wysokiej Rady drwią z Niego, podobnie żołnierze. Napis który jest przybity do krzyża nie jest wyznaniem wiary, ale szyderstwem Piłata z żydów – patrzcie, oto wasz król, tak kończą ci, którzy próbują walczyć o niepodległość – zdaje się mówić. Nawet skazaniec, który wisi na krzyżu obok Jezusa drwi: – wybaw siebie i nas.

Wśród tego zgiełku szyderstwa i drwin pojawia się zupełnie inny głos. Głos, który jako jedyny spotyka się z odpowiedzią Jezusa – Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do swego królestwa. Ten człowiek, który jak sam podkreśla, sprawiedliwie odbiera karę za swoje czyny, z pokorą i ufnością zwraca się do Jezusa. Nie mówi do Niego w oficjalnej formule, jak Bartymeusz – Jezusie, Synu Dawida… – ale zwraca się do Niego w słowach w których da się wyczuć bliskość i czułość: Jezu. I nie oczekuje wiele. Tylko pamiętaj o mnie, o grzeszniku, o złoczyńcy, wtedy, gdy wejdziesz do swego królestwa. On nie spodziewał się odpowiedzi Jezusa. A już na pewno nie takiej, jaka otrzymał: – Zaprawdę powiadam Ci, jeszcze dziś będziesz ze mną w raju.

I my często słyszymy te słowa. Kiedy doświadczamy swojego grzechu, dostrzegamy zło jako w nas wyrządził i pełni pokory, skruszeni klękamy do kratek konfesjonału. Przez swoje wyznanie grzechów zdajemy się wołać – Jezu, ulituj się nade mną. – A kiedy kapłan udziela rozgrzeszenia, to tak, jakby sam Chrystus odpowiadał nam – Jeszcze dziś ze mną będziesz w raju. – I my tego raju dotykamy. W sakramencie pokuty i pojednania. Na szczęście nie umieramy, nie jednoczymy się zaraz z Bogiem, ale wstajemy i wracamy do naszych domów, do pracy, do naszych środowisk, ale inni, odmienieni. Bo zaczerpnęliśmy moc Bożej miłości. Wracamy po to, by zmienić swoje życie, by pokonać swoje słabości i pokazać, że Jezus Chrystus jest naszym Królem i Panem naszego życia.

Co takiego zobaczył w Jezusie ten człowiek, czego nie widzieli inni? Co takiego zobaczył w Nim ślepiec Bartymeusz? Co zobaczył Piotr, który w imieniu apostołów, odpowiada Jezusowi: – Panie, dokąd pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego! – Co takiego ja zobaczyłem w Jezusie, że dzisiaj jestem tutaj w kościele?

Dodaj komentarz